sobota, 17 listopada 2012

Nowy członek - Issami!

Jako koń
Jako dziewczyna

Od przywódców

Otóż zbanowano mi moje konto (nie pytajcie za co xD Taka błacha sprawa). Teraz wszelkie wiadomości wysyłajcie do gracza Ola3 (moja siostra pożyczyła mi konto). Za miesiąc wracam na Mirjam1997!

piątek, 9 listopada 2012

Od Jacob`a


Przechadzałem się po naszych terenach, kiedy nagle cos walnęło w miejsce, gdzie przed momentem stałem. Była to Evangelina. Zaklnąłem w myslach i wziąłem ją na ręce. Potrafiłem rozwinąc taką prędkośc, jak zwykły człowiek w czasie energicznego joggingu. Ale na płaskiej powieżchni i bez obciążenia. Zaniosłem ją do Roxany.
-To ty?-zapytała.
-Nie, nie. Spadła mi z nieba.-powiedziałem. Roxana zajęła się Evangeliną, a ja wróciłem do reszty zmiennokształtnych.

czwartek, 8 listopada 2012

Od Evangeliny


Odkąt Jacob ze mną rozmawiał nikt nie zamienił ze mną słowa.Ale ostatnio wszędzie widze jego.Jacob'a.Na jawie i we śnie.Te jego brązowe oczy...No nie!!!Znów się rozmarzyłam."Uch!!!Ogarnij się Evangelino!!!"skarciłam się w myślach"to tylko chłopak,ale bardzo przystojny chłopak"Latam sobie w chmurach i myśle dalej.Takie coś mi się jeszcze nigdy niezdażyło!!!We mnie walczą dobra i kochająca ja i zła i wredna ja.Przez cały dzień myśle tylko o tym czy go kocham czy nienawidze.Od tego myślenia zaczeła mnie boleć głowa.Chciałam wylądować ale byłam za słaba i poprostu zaczełam spadać w dół.Ostatnie co widziałam przed walnięciem o ziemie była słodka twarz Jacob'a,patrząca z przerażeniem na mnie.Potem film się urwał...

<Jacob dokończyłbyś?>

środa, 7 listopada 2012

Od Jacob`a


-Bardzo chętnie.-zgodziłem się i poszłem z Venus. Zamyśliłem się na chwilę.
-O czym myślisz?-zapytała.
-O...tobie. Teoretycznie jesteś zmiennokształtną, jeśli się nie mylę.-odparłem.
-Hmm...może.-powiedziała. Pochodziliśmy jeszcze trochę. Potem ona powiedziała, ze musi budowac swoje lokum.
-Pomóc ci?-zaproponowałem.
-Nie dzięki. Poradzę sobie.-zaśmiała się i odleciała jako smok.

wtorek, 6 listopada 2012

Od Venus

Po porannym locie zaczęłam szukać dobrego miejsca na budowę domu. Zobaczyłam fajną polankę, niedaleko las i dość blisko jamy smoków. Okolica raczej spokojna, pełno zwierząt...
Zaczęłam więc szykować się do budowy.
Po tygodniu prace bardzo dobrze szły, a dla relaksu postanowiłam się przejść. Spotkałam Jacob'a.
- Hej. Co u ciebie? - spytałam.
- No cześć. No, nawet dobrze. - uśmiechnął się. - A u ciebie?
- Buduję swoje nowe lokum. Trochę roboty, ale za miesiąc, góra dwa, będzie gotowy. - uśmiechnęłam się. - Może się przejdziemy? - zaproponowałam.

(Jacob, dokończysz?;3)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Od Miry

Ok...To było dziwne.Ja?W szeregach zmiennokształtnych?To robi się podejrzane.Miedzy innymi dlatego,że większość zmienia się w wilki,a ja w feniksa.Poszłam powiedzieć to Leslie.
-Leslie,Leslie,Leeeeslieeeee!-krzyczałam biegnąc.
-Hę?
-Przyjęli mnie do zmiennokształtnych!Uwierzysz?
-Ale dlaczego?
-Musieli zauważyć,jak zmieniam się w feniksa.
-Wow...I nikt nic nie mówił o twoim wzroście?
-Nikt.
-To gratuluję.
-Taa...Muszę zobaczyć,co tam robią.
-Pewnie się cieszysz?
-No!Tylko nie wiem,jak zareagują inni.
-Aha.To do zobaczenia.
-Nara.
Pobiegłam do mojego drzewa,z nadmiaru energii latałam jako feniks po caałym drzewie(zawsze tak mam xD),aż zobaczyłam na samiutkiej górze moją Betty przyczepioną do ściany i kulącą się ze strachu.Jako że rozumiałam mowę zwierząt(jak to elfy),zapytałam ją o co chodzi.Ona odpowiedziała:
-W-Wilki...W-W n-naszym d-domu...
-Co ty wygadujesz?Przecież ty się nie boisz wilków!
-S-starałam się b-bronić dom...Jeden z nich s-się na mnie rzucił...A p-potem włamali się d-do domu...B-bałam się,ż-że zrobią coś Billowi(maskotka Betty)...
-I co?
-Na szczęście szybko wyszli.Uff...A Billemu nic się nie stało-powiedziała z ulgą Betty.
Kazałam jej zejść,uspokoiłam,wyprowadziłam na podwórko(Betty mieszka na podwórku) i przeszukałam dom.Znalazłam tylko kartkę:
"Przyjdź jutro o 18.00.
PS.Jakaś mantykora demoluje ci dom,zrób coś z nią.
Jacob"
Dobra,poświęcę się xD Poszłam na to zebranie.A tam się poznałam z innymi,wyjaśniłam sprawę Betty i wszystko było OK.Czyli nie są tacy źli,jak ich sobie wyobrażałam ;)

Od Jacob`a

Biegałem sobie w postaci wilka. Za mną biegła Scarlet. Nagle ujrzałem elfkę (poznałem po wzroście), która zmieniła się w feniksa i znów w elfa. Postanowiłem ja przywitac. Podeszłem do niej w ludzkiej postaci.
-Witaj jestem Jacob, a to-wskazałem na Scarlet-moja koleżanka, Scarlet.
-A ja jestem Mira.-uśmiechnęła sie blado.
-Witamy w szeregach zmiennokształtnych.-usmiechnąłem się szeroko.
-No to...pa!-pożegnała się i odleciała pod postacią feniksa. Byłem zdziwiony, że tak szybko nas opuściła. Ale dalej biegałem.

niedziela, 4 listopada 2012

Od Miry


Byłam jedynym elfem w tym miejscu,przez co byłam dwa razy niższa w porównaniu z połową członków(Wielkości wyrośniętej dziewięciolatki!).W związku z tym byłam trochę nieśmiała.Hm.Nigdy mi się to nie zdarzyło.
Z nudów zmieniłam się w feniksa.Latałam sobie nad łąką,gdy zobaczyłam Leslie.Jako,że byłam jedynym elfem tutaj,to również byłam jedynym feniksem tutaj,więc szybko mnie rozpoznała.Zamachała do mnie ręką.Wylądowałam na ziemi,zmieniłam się z powrotem w elfa i usiadłam obok niej.Była jedyną osobą,której ufałam w pełni,że nie będzie się ze mnie naśmiewać(no,może oprócz Roxany,Saphiry i Davida xD).Czemu?Bo była strasznie nieśmiała,zanim do niej zagadałam.I nic nie mówiła na temat mojego wzrostu.
-Cześć!-przywitałam się.
-Cześć-odparła Leslie.
-Co robiłaś?
-A,nic,robiłam sobie mały bukiecik.
Zauważyłam wtedy,że miała w ręku kilka kwiatków.
-Dlaczego nie jesteś z resztą członków?
-Boję się,że będą się naśmiewać.
-Z czego?
-Z mojego wzrostu.
-Ale po co mieli by się śmiać z twojego wzrostu?Znam niektórych i są bardzo mili.
-Ale oni są...Trochę dumni.Prawie nigdy się od siebie nie rozłączają.
-O kim mówisz?
-O zmiennokształtnych.Zmieniają się w wilki,są potężni i wogóle.
-Ale jesteś prawdopodobnie potężniejsza od nich.
-No tak,ale nadal mam złe przeczucie.
Leslie patrzyła na mnie z troską.Ale po tej chwili ciszy zmieniłam temat i nadal ze sobą gadałyśmy.I było fajnie :3

sobota, 3 listopada 2012

Od Jacob`a


Przybywało zmiennokształtnych. Dzisiaj rano zauważyłem jakiegoś młodego chłopaka, który także zmieniał się w wilka.
-Hej, ile ty masz lat?-zapytałem. Wyglądał na nastolatka.
-Przestałem się starzec, jak miałem 16 lat. To dlatego.-mruknął.
-Jacob jestem.-przedstawiłem się.
-A ja Kevin.-odparł. Wyskoczyłem do przodu i zmieniłem się w wilka. Do mnie dobiegła nieznajoma wilczyca. W tym samym momencie zmieniliśmy się w ludzi.
-Ooo...Hejka.-przywitała się zdziwiona.
-No hej. Ja cię nie znam.-przyglądałem jej się.
-Scarlet.-powiedziała i wystawiła dłoń.
-Jacob.-uścisnąłem jej rękę i odbiegłem. Biegałem bez celu. Spotkałem jeszcze Evangelinę i Venus.

środa, 31 października 2012

Od David`a

SMS rozkwitało tak samo, jak mój związek z Roxaną. Byliśmy bardzo szczęśliwi razem. Kochałem ją. Tego popołudnia zabrałem ją na spacer po naszych terenach. Ona jak zwykle chodziła boso w swojej letniej sukience. Jej rude włosy powiewały na wietrze. Wyglądała pięknie. Trzymaliśmy się za ręce. Roxana spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Udało się, Davidzie! Udało! - westchnęła.
- No tak. - powiedziałem, wiedząc, że mówi o założeniu Stowarzyszenia.
Znów napawaliśmy się ciszą. Na polanie zobaczyliśmy Scarlet, Jacob`a i Viktorię. Wszyscy troje biegali wesoło jako wilki. Po niebie latała Saphira razem z Venus.
Wszystko dobrze się układa. Poszliśmy razem do Muszelki (tak nazwaliśmy nasz dom). Usiedliśmy na tarasie i patrzyliśmy na Morze.
- Pójdę popływać - powiedziała Roxana i wstała, a ja kiwnąłem głową. Potem poszedłem przygotować kolację dla ukochanej.

Nowy członek - Scarlet!

Jako dziewczyna



Jako wilk



Od Jacob`a

Wyszłem na spacer. Bardzo mi się nudziło. Zmieniłem się więc w wilka i biegałem po okolicy. Spotakałem Venus.
-Hej.-przywitałem się jako człowiek.
-Hej. Nie mam czasu, idę polatac.-uśmiechnęła się. Pomachałem jej, a ona zmieniła się w smoka i odleciała. Biegałem dalej. Natknąłem się na wilczycę, która zmieniła się w dziewczynę.
-Hej, Jacob jestem.-przedstawiłem się. Była pierwszą osobą mojej "rasy".
-A ja Viktoria.-odparła. A potem zniknęła w krzakach. Wtedy wyczułem przedziwną woń.
-Wampir.-wysyczałem.
-Tak, wampir psie.-warknęła dziewczyna, która pojawiła się znikąd. Uciekłem jak najdalej od niej.

niedziela, 28 października 2012

Od Jacoba

Kiedy znów spotkałem Venusm trochę pogawędziliśmy. Chyba coś się stało, bo nagle zrobiła się dziwna. No nic. Poszłem dalej, w postaci wilka. W krzakach oglądałem jakąś dziewczynę. Uczyła sie walczyc, ale i tak miała to opanowane do perfekcji. Wyskoczyłem z krzaków. Chyba chciała mnie dziabnąc mieczem, ale zmieniłem się w człowieka. Nie mogłem przeczytac jej myśli. Dziwne.
-Hej, jestem Jacob, a ty?-zagadałem. Było bardzo cicho.
-Evangelina.-przedstawiła się.
-Piękne imię, Evangelino.-uśmiechnąłem się do niej.
-Dziękuję.-odparła zarumieniona.
-Kto uczył cię walki?-zapytałem, by przerwac ponowną ciszę.
-Sama.-odparła. Potem się pożegnaliśmy. Dalej biegałem. Trochę się już zmęczyłem, więc wróciłem do mojej chatki.

Od Evangeliny

To stowarzyszenie jest jakieś dziwne,i jest nas bardzo mało.Jest jakiś smok,ja,jakaś kobieta co zmienia się w smoka i teraz doszedł facet co zmienia się w wilka.No ludzie to nie jest normalne!!!Ale czeba przyznać że ja tu pasuje.Przynajmniej jedno dziwadło mniej dla świata.Właśnie ćwiczyłam walke mieczem(niemusiałam bo i tak już to umiem do perfekcji)kiedy nagle z krzaków wyskoczył wilk.Już miałam go przepołowić mieczem gdy nagle zmienił się w człowieka!!! I to jakiego!!!Wysoki,dobrze zbudowany przystojny...i jeszcze te oczy!!! "Dosyć"nakazałam sobie w myślach"to tylko jakiś facet.Uch!!!Weś się w garśc Evangelino!!!" Wiedziałam że on potrafi czytać w myślach,ale nauczyłam się tworzyć barierę wokół swoich myśli której nieda się przebić więc koleś niczego się nie dowie.O mój boże to jest pierwszy koleś który mi się w życiu podoba!!!Ale obiecałam sobie,że nie będe zwracać uwage na jakiś tam kolesi.Z resztą i tak mnie żaden nie zechce!!!Dopiero teraz zauważyłam że mi się od jakiegoś czasu przygląda.Nagle do mnie zagadał:
-Hejka jestem Jacop,a ty?
-Evangelina-przedstawiłam się.
-Masz przepiękne imie Evangelino-powiedział

<Jacop dokończysz???>

Od Roxany

Byłam taka szczęśliwa! Nasze Stowarzyszenie liczyło już 4 członków. No i oczywiście ja i David. David poszedł polatać z Saphirą, a ja poszłam się przejść po naszych Terenach. Zobaczyłam upadłą anielicę, która latała po niebie, a dalej Jacoba, który gawędził beztrosko z Venus. Po chwili Jacob pobiegł jako wilka, a ja podeszłam do Venus.
- Witaj, Venus - powiedziałam i się uśmiechnęłam łagodnie.
- Witaj, Roxano. - odpowiedziała. Miała niezbyt wesołą minę.
- Coś nie tak?
- Nie... Wszystko w porządku... - widać było, że kłamie, ale postanowiłam nie naciskać.
- Może chcesz się ze mną przespacerować? - zaproponowałam.
- Czemu nie? - powiedziała,a ja poprowadziłam ją w stronę lasu. Tam spacerowałyśmy między drzewami.

Od Venus

Kiedy wyszłam z jaskini chciałam się spotkać ze smokami. Spotkałam jednak pewnego chłopaka.
- Hej, jestem Jacob. - przedstawił się.
- A ja Venus. - odparłam, a potem zmieniłam się w smoka i odleciałam. Nie chciało mi się marnować czasu.
Podleciałam do gór, gdzie mieszkają moje smoki. Flavius od razu do mnie przyleciał.
- Hej mały. - powiedziałam do niego.
Wzbiliśmy się w niebo i godzina minęła tak szybko, jak mrugnięcie okiem. Wróciłam więc do jaskini i pożegnałam z Flaviusem. Znowu natknęłam się na Jacob'a.
- Hej. Jak tam? - spytał.
- Dobrze, właśnie wróciłam z... z lotu. - zaśmiałam się.
- Fajnie by tak było kiedyś polatać! - uśmiechnął się Jacob. - Mogę wejść do ciebie?
Już chciałam powiedzieć "tak", kiedy przypomniałam sobie. nie mam mieszkania, tylko jaskini. Wiocha!
- Niestety, mam masę spraw do załatwienia... - skłamałam. - Może następnym razem? - uśmiechnęłam się.
- Jasne. Cześć. - pożegnał się, a ja poszłam szukać dobrego miejsca na budowę swojego domu.

Od Jacob`a


Byłem nowy i nikogo nie znałem. Ruszyłem więc na obeznanie terenu. Chodziłem tak i chodziłem. W pewnym momencie skoczyłem do przodu i zmieniłem się w wilka. Tak było o wiele lepiej. Było fajnie biegac i wogóle. Więc pobiegałem. Lecz nagle zobaczyłem dziewczynę. Postanowiłem zmienic się w człowieka. Zmieniłem się i do niej podeszłem.
-Hej, jestem Jacob.-przedstawiłem się.
-A ja Venus.-odparła dziewczyna. A potem zmieniła się w smoka i odleciała.

Od Saphiry

Świt. Syreny już zaczęły się przebudzać. Mnie stuknęły nimfy swoimi ogonami, bo ukrywać tego nie mogę - jestem śpiochem. Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Wszyscy mieszkańcy naszego jeziora przyszli mnie przywitać. Można powiedzieć, że jestem jedynym wodnym smokiem, który od zawsze mieszka w SMS. Dzionek był piękny nie mogę tego ukryć.
Powiem wam jeszcze, że ja jako smok śpię na brzegu lecz zwykle moje łapy są zanurzone w wodzie, by pokazać to ak jestem z nią związana.
A więc jak już mówiłam był bardzo słoneczny poranek. Postanowiłam, że odwiędze mojego przyjaciela Davida. Wzniosłam się w powietrze. Nimfy krzyknęły z przerażenie i schowały się w głębie jeziora. Leciałam ponad naszymi ziemiami, skrzydłami ocierając o chmury. Może mi nie uwierzycie ale według mnie latanie jest ekscytujące. Zaczęłam pikować w dół, by w końcu lekko osiąść na grunt. David już do mnie szedł niosąc mi zabitego barana na śniadanie.
- Witaj.
- Cieszę się że cię widzę. - odpowiedziałam mu .
Wspomnę też, że ja i David jesteśmy bardzo zżyci i możemy porozumiewać się telepatycznie. On tylko rozumie moją mowę.
-Więc jak przelot nad całymi naszymi ziemiami?- zaproponowałam
-Bardzo chętnie.
Wskoczył na mój grzbiet a ja wzniosłam się w przestworza.
ciąg dalszy nastąpi...

Nowy członek - Jacob!

Jako chłopak
Jako wilk