SMS rozkwitało tak samo, jak mój związek z Roxaną. Byliśmy bardzo szczęśliwi razem. Kochałem ją. Tego popołudnia zabrałem ją na spacer po naszych terenach. Ona jak zwykle chodziła boso w swojej letniej sukience. Jej rude włosy powiewały na wietrze. Wyglądała pięknie. Trzymaliśmy się za ręce. Roxana spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Udało się, Davidzie! Udało! - westchnęła.
- No tak. - powiedziałem, wiedząc, że mówi o założeniu Stowarzyszenia.
Znów napawaliśmy się ciszą. Na polanie zobaczyliśmy Scarlet, Jacob`a i Viktorię. Wszyscy troje biegali wesoło jako wilki. Po niebie latała Saphira razem z Venus.
Wszystko dobrze się układa. Poszliśmy razem do Muszelki (tak nazwaliśmy nasz dom). Usiedliśmy na tarasie i patrzyliśmy na Morze.
- Pójdę popływać - powiedziała Roxana i wstała, a ja kiwnąłem głową. Potem poszedłem przygotować kolację dla ukochanej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz