niedziela, 28 października 2012

Od Saphiry

Świt. Syreny już zaczęły się przebudzać. Mnie stuknęły nimfy swoimi ogonami, bo ukrywać tego nie mogę - jestem śpiochem. Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Wszyscy mieszkańcy naszego jeziora przyszli mnie przywitać. Można powiedzieć, że jestem jedynym wodnym smokiem, który od zawsze mieszka w SMS. Dzionek był piękny nie mogę tego ukryć.
Powiem wam jeszcze, że ja jako smok śpię na brzegu lecz zwykle moje łapy są zanurzone w wodzie, by pokazać to ak jestem z nią związana.
A więc jak już mówiłam był bardzo słoneczny poranek. Postanowiłam, że odwiędze mojego przyjaciela Davida. Wzniosłam się w powietrze. Nimfy krzyknęły z przerażenie i schowały się w głębie jeziora. Leciałam ponad naszymi ziemiami, skrzydłami ocierając o chmury. Może mi nie uwierzycie ale według mnie latanie jest ekscytujące. Zaczęłam pikować w dół, by w końcu lekko osiąść na grunt. David już do mnie szedł niosąc mi zabitego barana na śniadanie.
- Witaj.
- Cieszę się że cię widzę. - odpowiedziałam mu .
Wspomnę też, że ja i David jesteśmy bardzo zżyci i możemy porozumiewać się telepatycznie. On tylko rozumie moją mowę.
-Więc jak przelot nad całymi naszymi ziemiami?- zaproponowałam
-Bardzo chętnie.
Wskoczył na mój grzbiet a ja wzniosłam się w przestworza.
ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz