środa, 31 października 2012

Od David`a

SMS rozkwitało tak samo, jak mój związek z Roxaną. Byliśmy bardzo szczęśliwi razem. Kochałem ją. Tego popołudnia zabrałem ją na spacer po naszych terenach. Ona jak zwykle chodziła boso w swojej letniej sukience. Jej rude włosy powiewały na wietrze. Wyglądała pięknie. Trzymaliśmy się za ręce. Roxana spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Udało się, Davidzie! Udało! - westchnęła.
- No tak. - powiedziałem, wiedząc, że mówi o założeniu Stowarzyszenia.
Znów napawaliśmy się ciszą. Na polanie zobaczyliśmy Scarlet, Jacob`a i Viktorię. Wszyscy troje biegali wesoło jako wilki. Po niebie latała Saphira razem z Venus.
Wszystko dobrze się układa. Poszliśmy razem do Muszelki (tak nazwaliśmy nasz dom). Usiedliśmy na tarasie i patrzyliśmy na Morze.
- Pójdę popływać - powiedziała Roxana i wstała, a ja kiwnąłem głową. Potem poszedłem przygotować kolację dla ukochanej.

Nowy członek - Scarlet!

Jako dziewczyna



Jako wilk



Od Jacob`a

Wyszłem na spacer. Bardzo mi się nudziło. Zmieniłem się więc w wilka i biegałem po okolicy. Spotakałem Venus.
-Hej.-przywitałem się jako człowiek.
-Hej. Nie mam czasu, idę polatac.-uśmiechnęła się. Pomachałem jej, a ona zmieniła się w smoka i odleciała. Biegałem dalej. Natknąłem się na wilczycę, która zmieniła się w dziewczynę.
-Hej, Jacob jestem.-przedstawiłem się. Była pierwszą osobą mojej "rasy".
-A ja Viktoria.-odparła. A potem zniknęła w krzakach. Wtedy wyczułem przedziwną woń.
-Wampir.-wysyczałem.
-Tak, wampir psie.-warknęła dziewczyna, która pojawiła się znikąd. Uciekłem jak najdalej od niej.

niedziela, 28 października 2012

Od Jacoba

Kiedy znów spotkałem Venusm trochę pogawędziliśmy. Chyba coś się stało, bo nagle zrobiła się dziwna. No nic. Poszłem dalej, w postaci wilka. W krzakach oglądałem jakąś dziewczynę. Uczyła sie walczyc, ale i tak miała to opanowane do perfekcji. Wyskoczyłem z krzaków. Chyba chciała mnie dziabnąc mieczem, ale zmieniłem się w człowieka. Nie mogłem przeczytac jej myśli. Dziwne.
-Hej, jestem Jacob, a ty?-zagadałem. Było bardzo cicho.
-Evangelina.-przedstawiła się.
-Piękne imię, Evangelino.-uśmiechnąłem się do niej.
-Dziękuję.-odparła zarumieniona.
-Kto uczył cię walki?-zapytałem, by przerwac ponowną ciszę.
-Sama.-odparła. Potem się pożegnaliśmy. Dalej biegałem. Trochę się już zmęczyłem, więc wróciłem do mojej chatki.

Od Evangeliny

To stowarzyszenie jest jakieś dziwne,i jest nas bardzo mało.Jest jakiś smok,ja,jakaś kobieta co zmienia się w smoka i teraz doszedł facet co zmienia się w wilka.No ludzie to nie jest normalne!!!Ale czeba przyznać że ja tu pasuje.Przynajmniej jedno dziwadło mniej dla świata.Właśnie ćwiczyłam walke mieczem(niemusiałam bo i tak już to umiem do perfekcji)kiedy nagle z krzaków wyskoczył wilk.Już miałam go przepołowić mieczem gdy nagle zmienił się w człowieka!!! I to jakiego!!!Wysoki,dobrze zbudowany przystojny...i jeszcze te oczy!!! "Dosyć"nakazałam sobie w myślach"to tylko jakiś facet.Uch!!!Weś się w garśc Evangelino!!!" Wiedziałam że on potrafi czytać w myślach,ale nauczyłam się tworzyć barierę wokół swoich myśli której nieda się przebić więc koleś niczego się nie dowie.O mój boże to jest pierwszy koleś który mi się w życiu podoba!!!Ale obiecałam sobie,że nie będe zwracać uwage na jakiś tam kolesi.Z resztą i tak mnie żaden nie zechce!!!Dopiero teraz zauważyłam że mi się od jakiegoś czasu przygląda.Nagle do mnie zagadał:
-Hejka jestem Jacop,a ty?
-Evangelina-przedstawiłam się.
-Masz przepiękne imie Evangelino-powiedział

<Jacop dokończysz???>

Od Roxany

Byłam taka szczęśliwa! Nasze Stowarzyszenie liczyło już 4 członków. No i oczywiście ja i David. David poszedł polatać z Saphirą, a ja poszłam się przejść po naszych Terenach. Zobaczyłam upadłą anielicę, która latała po niebie, a dalej Jacoba, który gawędził beztrosko z Venus. Po chwili Jacob pobiegł jako wilka, a ja podeszłam do Venus.
- Witaj, Venus - powiedziałam i się uśmiechnęłam łagodnie.
- Witaj, Roxano. - odpowiedziała. Miała niezbyt wesołą minę.
- Coś nie tak?
- Nie... Wszystko w porządku... - widać było, że kłamie, ale postanowiłam nie naciskać.
- Może chcesz się ze mną przespacerować? - zaproponowałam.
- Czemu nie? - powiedziała,a ja poprowadziłam ją w stronę lasu. Tam spacerowałyśmy między drzewami.

Od Venus

Kiedy wyszłam z jaskini chciałam się spotkać ze smokami. Spotkałam jednak pewnego chłopaka.
- Hej, jestem Jacob. - przedstawił się.
- A ja Venus. - odparłam, a potem zmieniłam się w smoka i odleciałam. Nie chciało mi się marnować czasu.
Podleciałam do gór, gdzie mieszkają moje smoki. Flavius od razu do mnie przyleciał.
- Hej mały. - powiedziałam do niego.
Wzbiliśmy się w niebo i godzina minęła tak szybko, jak mrugnięcie okiem. Wróciłam więc do jaskini i pożegnałam z Flaviusem. Znowu natknęłam się na Jacob'a.
- Hej. Jak tam? - spytał.
- Dobrze, właśnie wróciłam z... z lotu. - zaśmiałam się.
- Fajnie by tak było kiedyś polatać! - uśmiechnął się Jacob. - Mogę wejść do ciebie?
Już chciałam powiedzieć "tak", kiedy przypomniałam sobie. nie mam mieszkania, tylko jaskini. Wiocha!
- Niestety, mam masę spraw do załatwienia... - skłamałam. - Może następnym razem? - uśmiechnęłam się.
- Jasne. Cześć. - pożegnał się, a ja poszłam szukać dobrego miejsca na budowę swojego domu.

Od Jacob`a


Byłem nowy i nikogo nie znałem. Ruszyłem więc na obeznanie terenu. Chodziłem tak i chodziłem. W pewnym momencie skoczyłem do przodu i zmieniłem się w wilka. Tak było o wiele lepiej. Było fajnie biegac i wogóle. Więc pobiegałem. Lecz nagle zobaczyłem dziewczynę. Postanowiłem zmienic się w człowieka. Zmieniłem się i do niej podeszłem.
-Hej, jestem Jacob.-przedstawiłem się.
-A ja Venus.-odparła dziewczyna. A potem zmieniła się w smoka i odleciała.

Od Saphiry

Świt. Syreny już zaczęły się przebudzać. Mnie stuknęły nimfy swoimi ogonami, bo ukrywać tego nie mogę - jestem śpiochem. Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Wszyscy mieszkańcy naszego jeziora przyszli mnie przywitać. Można powiedzieć, że jestem jedynym wodnym smokiem, który od zawsze mieszka w SMS. Dzionek był piękny nie mogę tego ukryć.
Powiem wam jeszcze, że ja jako smok śpię na brzegu lecz zwykle moje łapy są zanurzone w wodzie, by pokazać to ak jestem z nią związana.
A więc jak już mówiłam był bardzo słoneczny poranek. Postanowiłam, że odwiędze mojego przyjaciela Davida. Wzniosłam się w powietrze. Nimfy krzyknęły z przerażenie i schowały się w głębie jeziora. Leciałam ponad naszymi ziemiami, skrzydłami ocierając o chmury. Może mi nie uwierzycie ale według mnie latanie jest ekscytujące. Zaczęłam pikować w dół, by w końcu lekko osiąść na grunt. David już do mnie szedł niosąc mi zabitego barana na śniadanie.
- Witaj.
- Cieszę się że cię widzę. - odpowiedziałam mu .
Wspomnę też, że ja i David jesteśmy bardzo zżyci i możemy porozumiewać się telepatycznie. On tylko rozumie moją mowę.
-Więc jak przelot nad całymi naszymi ziemiami?- zaproponowałam
-Bardzo chętnie.
Wskoczył na mój grzbiet a ja wzniosłam się w przestworza.
ciąg dalszy nastąpi...

Nowy członek - Jacob!

Jako chłopak
Jako wilk