piątek, 9 listopada 2012

Od Jacob`a


Przechadzałem się po naszych terenach, kiedy nagle cos walnęło w miejsce, gdzie przed momentem stałem. Była to Evangelina. Zaklnąłem w myslach i wziąłem ją na ręce. Potrafiłem rozwinąc taką prędkośc, jak zwykły człowiek w czasie energicznego joggingu. Ale na płaskiej powieżchni i bez obciążenia. Zaniosłem ją do Roxany.
-To ty?-zapytała.
-Nie, nie. Spadła mi z nieba.-powiedziałem. Roxana zajęła się Evangeliną, a ja wróciłem do reszty zmiennokształtnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz