Byłam taka szczęśliwa! Nasze Stowarzyszenie liczyło już 4 członków. No i oczywiście ja i David. David poszedł polatać z Saphirą, a ja poszłam się przejść po naszych Terenach. Zobaczyłam upadłą anielicę, która latała po niebie, a dalej Jacoba, który gawędził beztrosko z Venus. Po chwili Jacob pobiegł jako wilka, a ja podeszłam do Venus.
- Witaj, Venus - powiedziałam i się uśmiechnęłam łagodnie.
- Witaj, Roxano. - odpowiedziała. Miała niezbyt wesołą minę.
- Coś nie tak?
- Nie... Wszystko w porządku... - widać było, że kłamie, ale postanowiłam nie naciskać.
- Może chcesz się ze mną przespacerować? - zaproponowałam.
- Czemu nie? - powiedziała,a ja poprowadziłam ją w stronę lasu. Tam spacerowałyśmy między drzewami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz