Ok...To było dziwne.Ja?W szeregach zmiennokształtnych?To robi się
podejrzane.Miedzy innymi dlatego,że większość zmienia się w wilki,a ja w
feniksa.Poszłam powiedzieć to Leslie.
-Leslie,Leslie,Leeeeslieeeee!-krzyczałam biegnąc.
-Hę?
-Przyjęli mnie do zmiennokształtnych!Uwierzysz?
-Ale dlaczego?
-Musieli zauważyć,jak zmieniam się w feniksa.
-Wow...I nikt nic nie mówił o twoim wzroście?
-Nikt.
-To gratuluję.
-Taa...Muszę zobaczyć,co tam robią.
-Pewnie się cieszysz?
-No!Tylko nie wiem,jak zareagują inni.
-Aha.To do zobaczenia.
-Nara.
Pobiegłam do mojego drzewa,z nadmiaru energii latałam jako feniks po caałym drzewie(zawsze tak mam xD),aż
zobaczyłam na samiutkiej górze moją Betty przyczepioną do ściany i
kulącą się ze strachu.Jako że rozumiałam mowę zwierząt(jak to
elfy),zapytałam ją o co chodzi.Ona odpowiedziała:
-W-Wilki...W-W n-naszym d-domu...
-Co ty wygadujesz?Przecież ty się nie boisz wilków!
-S-starałam się b-bronić dom...Jeden z nich s-się na mnie rzucił...A
p-potem włamali się d-do domu...B-bałam się,ż-że zrobią coś
Billowi(maskotka Betty)...
-I co?
-Na szczęście szybko wyszli.Uff...A Billemu nic się nie stało-powiedziała z ulgą Betty.
Kazałam jej zejść,uspokoiłam,wyprowadziłam na podwórko(Betty mieszka na podwórku) i przeszukałam dom.Znalazłam tylko kartkę:
"Przyjdź jutro o 18.00.
PS.Jakaś mantykora demoluje ci dom,zrób coś z nią.
Jacob"
Dobra,poświęcę się xD
Poszłam na to zebranie.A tam się poznałam z innymi,wyjaśniłam sprawę
Betty i wszystko było OK.Czyli nie są tacy źli,jak ich sobie wyobrażałam ;)